DZIŚ: 11 Grudzień, 2017

Dlaczego Polacy tak bardzo pragną własnego mieszkania

Dlaczego Polacy tak bardzo pragną własnego mieszkania

Pięciu na sześciu Polaków posiada mieszkanie lub dom na własność. Pozostali zapewne o tym marzą. Moda na mieszkanie „na swoim” to nie tylko kwestia kulturowa, ale także efekt decyzji podejmowanych z przyczyn ekonomicznych, psychologicznych i społecznych.

Z jednej strony znajdują się Rumuni, Litwini i Słowacy – ponad 90 proc. z nich posiada na na własność domy lub mieszkania (dane Eurostatu) – a także Polacy (83,5 proc.) Po drugiej stronie są Niemcy, Austriacy i Duńczycy, u których ten wskaźnik wynosi odpowiednio 47,4, 42,7 i 37 proc. 

Trudno o bardziej wyraziste świadectwo różnic mieszkaniowych pomiędzy obywatelami Wschodniej i Zachodniej Europy. Trudno też nie wiązać tych rozbieżności z historią i wynikającymi z niej uwarunkowaniami kulturowymi – choćby komunistyczną niechęcią do własności prywatnej, której doświadczyli wszyscy mieszkańcy demoludów i wobec której teraz stają w kontrze. Jednak w największym stopniu o dążeniu Polaków i krajów z bloku wschodniego do posiadania własnego mieszkania przesądzają połączone kwestie ekonomiczne, psychologiczne i społeczne.

Własne „M”, czyli gwarancja stabilności. I spokoju

Lista potencjalnych powodów, dla których Polacy pragną mieszkań „na swoim”, jest bardzo długa i może mieć niezwykle indywidualistyczny charakter, ale większość z nich sprowadza się do poczucia stabilności – przede wszystkim ekonomicznej. Własne mieszkanie lub dom jest dla zdecydowanej większości jego posiadaczy najcenniejszym aktywem, wartym co najmniej kilkaset tysięcy złotych. To nieruchomość stanowi poduszkę bezpieczeństwa w razie kłopotów finansowych. I to on może stanowić najcenniejszą część majątku pozostawionego w spadku.

Polakom, którzy w większym stopniu niż mieszkańcy zamożniejszej części kontynentu muszą liczyć się z pieniędzmi, z reguły nie uśmiecha się wydawanie ich na opłaty dla wynajmującego. Zwolennicy własności wynajmowanie mieszkania utożsamiają z wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Kosztem mobilności i większej swobody przemieszczania się wolą związać się wieloletnim kredytem (w niektórych przypadkach nawet 30-letnim) z nieruchomością i „swoim miejscem na ziemi”. Po spłaceniu rat wolą zostać „z czymś” – gdyby tylko opłacali czynsz i koszty wynajmu, zostaliby natomiast z niczym.

Nie bez znaczenia są również kwestie społeczne. Przede wszystkim zaś to, że Polacy, niestety, nie tworzą społeczeństwa obywatelskiego. Jak wynika z „Diagnozy Społecznej”, cyklicznych badań przeprowadzanych m.in. przez prof. Janusza Czapińskiego, nie spełniamy ani jednego kryterium takiej zbiorowości. Pod względem ogólnego zaufania zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie. Z opinią, że większości ludzi można zaufać, w 2015 roku zgadzało się tylko 15 proc. Polaków. I choć wskaźnik ten powoli rośnie, wciąż jest cztery razy niższy niż w Danii, Norwegii czy Finlandii. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, aby Polacy mieli przekształcić się w zbiorowość chętnie wynajmującą mieszkania (jak Duńczycy czy Niemcy), skoro wynajem zawsze wiąże się z długotrwałą relacją najemcy z wynajmującym – a nie zawsze jest to łatwa relacja.

Dlaczego tak bardzo pragniemy własnego”M”:
– z powodów ekonomicznych: mieszkania i domy to dla nas jedne z najcenniejszych aktywów, stanowiące zabezpieczenie na wypadek zapaści finansowej albo potencjalnie najbardziej wartościowy element spadku;
– z powodów psychologicznych: mieszkanie „na swoim” utożsamiamy z poczuciem stabilności, a łożenie „na cudze” uznajemy za wyrzucanie pieniędzy w błoto;
– z powodów społecznych: nie jesteśmy mistrzami kontaktów międzyludzkich i jeśli się da, staramy się ograniczać je w aspektach mieszkaniowych.

Własne, ale ciasne

Obecny w Polsce trend własnościowy potwierdzają dane zebrane przez firmę Deloitte. Wynika z nich, że w 2015 roku powstało nad Wisłą 3,8 mieszkania w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, co jest czwartym najwyższym wynikiem wśród 15 europejskich państw poddanych analizie – więcej powstało jedynie w Rosji (7,6), Austrii (6,2) oraz we Francji (5,5). 

Mimo to pod względem liczby mieszkań na tysiąc mieszkańców jesteśmy na ostatnim miejscu zestawienia – z wynikiem 363. To zaś oznacza, że żyjemy w mieszkaniach zbyt ciasnych w stosunku do potrzeb. Potwierdzają to również dane Eurostatu, z których wynika, że w nadmiernie zatłoczonych lokalach (lub po prostu niewystarczająco dużych) żyje aż 43,4 proc. Polaków – z podobną skalą problemu zmagają się także Serbowie (53,4 proc.), Macedończycy (51,1 proc.), Rumuni (49,7 proc.) oraz Turcy (45,9 proc.). Na drugim biegunie znajdują się Cypryjczycy (1,4 proc.), Belgowie (1,6 proc.) oraz Holendrzy (3,3 proc.). Unijna średnia wynosi natomiast 16,7 proc. Mamy więc sporo do nadrobienia.

Problem jest również to, że choć mieszkania w Polsce są tanie – jak zauważa Deloitte, średnia cena transakcyjna za metr kwadratowy to 1226 euro (w 2015 r.) – to musimy na nie pracować długo. Przy założeniu, że na nieruchomość przeznaczalibyśmy całą średnią roczną pensję, to na 70-metrowy lokal musielibyśmy pracować aż 7,8 lat. Spośród 15 przebadanych krajów dłużej na własne „M” musieliby pracować jedynie Francuzi (8 lat), Rosjanie (8,4) oraz Brytyjczycy (aż 10,8).

Wiele jednak wskazuje na to, że przynajmniej jeszcze przez jakiś czas Polacy będą skazani na mieszkanie „ciasne, ale własne”. Polski rynek mieszkań na wynajem jest bowiem bardzo mały – odpowiada jedynie za około 5 proc. zasobów mieszkaniowych. W dodatku najem zalicza się do najdroższych w Europie. Analitycy Lion's Banku szacują, że w Polsce za wartość bieżącą zakupu mieszkania można wynajmować lokal jedynie przez 15 lat. Unijna średnia jest niemal dwa razy dłuższa – wynosi 26 lat.

Komentarze:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notice: Uninitialized string offset: 0 in /home/mplus/domains/mplus.pl/public_html/core/i18n/i18n.php on line 47